Fotorelacja dzięki Kate.

IMG_1017-01-09-17-12-36 IMG_1005-01-09-17-12-36 IMG_1012-01-09-17-12-36 IMG_1004-01-09-17-12-36 IMG_0987-01-09-17-12-36 IMG_1001-01-09-17-12-36 IMG_0974-01-09-17-12-36 IMG_0967-01-09-17-12-36 IMG_0937-01-09-17-12-36 IMG_0960-01-09-17-12-36 IMG_0933-01-09-17-12-36

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Niebo płacze, bo wakacje się

skończyły! Mniej  więcej tak podsumował dzisiejszy widok za oknem i pogodę 1 września 2017 mój drugi syn :)

Ale zakończenie  lata mieliśmy cudowne. Przez trzy dni jeździliśmy na plażę w naszym ulubionym, bo najbliższym ;), Wandowie. Tym razem fakt, że to plaża niestrzeżona okazała się atutem, bo mogliśmy bez problemu wziąć ze sobą psa. Dopiero, jak go mamy, uświadomiłam sobie, dlaczego tam zawsze jest ktoś z psem. We wtorek było pochmurno i chłodnawo, ale uległam namową dzieci, choć kąpielówki wzięłam na wszelki wypadek. Nie wierzyłam, że wejdą do wody. Weszły. Nawet ja weszłam po kolana, bo woda była cieplutka.

Antek próbował uczyć psa pływać. Pies panikował. Za to ładnie przynosił piłeczkę z wody.

W środę i w czwartek było coraz cieplej. Wczoraj byliśmy ze trzy godziny. Tego mi brakowało przez te deszczowe wakacje. Leniwego byczenia się na plaży, widoku szczęśliwych dzieci wytarzanych w piasku i wychlapanych w jeziorze. Leniwe byczenie w moim przypadku było przez jakieś pół godziny w  sumie, bo poza tym trzeba było z Florkiem się bawić, z Florkiem aportować i Florka pilnować. Ale dobre i to. Kawę nad jeziorem wypiłam. Poza tym to też frajda, jak pies po tę zabawkę w najgorsze zarośla biegnie i dumnie przynosi. Ludzi też było mało, bo to już koniec wakacji. Takie uroki naszej prowincji. Parkuję przy samej plaży. Rozkładam się gdzie chcę. Pies nikomu nie przeszkadza. Żadnych opłat, żadnych płatnych atrakcji i kiosków wokół. Oddech przed poniedziałkiem.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

już nie wpisy o dzieciach, pampersach

tylko o psie.

Pies jest z nami od 9 sierpnia. Czyli już dwa tygodnie. Burzliwe warto by dodać. Bo przez ten czas przemierzyliśmy całą praktycznie Polskę z postojem i burzą w Wołominie. Przyjechaliśmy pierwszy raz do naszego domu, odwiedzili nas  moi rodzice, potem znajomi z trójką dzieci, dotarła do nas czwórka naszych dzieci z gór, znajomi wyjechali, ponownie przyjechała Babcia z Dziadkiem, i w końcu pojechali. Florek chyba już się zorientował, kto się zalicza do naszego stada. Przyzwyczaił się do swojego leżanka, zniszczył drzwi w garażu i balkonowe do kuchni, obwąchał okolice i psy z sąsiedztwa. Okazało się, że nasz wyżeł boi się mostów, a w Kwidzynie nie da się inaczej przejść na drugą stronę torów, uwielbia myszkować w śmietniku, a niezniszczalna i ulubiona jest zabawka z Brico- sznur z zawiązanym węzłem żeglarskim.

W tak zwanym międzyczasie, Bernard skończył 16 lat, a Stanisław 12.

16! Bernard idzie do liceum!

No dobra, więc jednak trochę o dzieciach, ale jednak już nastolatkach.

Dziś przemalowałam  łóżeczko Ksawerego. Miałam to zrobić po przeprowadzce, bo Ksawcio odziedziczył różowe łóżeczko po Cecylce i trochę mi się zeszło, ale to niechybny znak, że zamykam pewne tematy. Kolor biały.

I biegałam z psem. Padam. Dobranoc.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Robi się niewesoło….

psią toaletą stał się garaż, a to już jest poważniejszy  problem.

Poza tym, fajne są długie rodzinne spacery w niedzielę z psem, gorzej jednak jak cały dzień pada, Tata N. jest w pracy a ja biegam i ogarniam różne rzeczy.

Dziś chcę złożyć wniosek na 500 plus, więc swoje będę musiała odstać w kolejce.

Jakaś taka markotna ta końcówka wakacji. Miało być pogodnie i słonecznie, a jest pochmurnie i depresyjnie. I tym pozytywnym akcentem pożegnam się i biegnę do moich kolejek.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

jaki to komfort

pisać notkę nie na zawieszającej się komórce bez polskich znaków :)

Krótkie wieści  z frontu wakacyjnego. Wyjechaliśmy w góry. Wszyscy dziewięcioro naszym super wielorybem, w którym w Katowicach padły klocki w tylnym kole. W afrykańskim upale po godzinie szesnastej szukaliśmy na Śląsku kogoś, kto nam wymieni klocki od ręki i niedrogo i znaleźliśmy. To znaczy brat z naszej kwidzyńskiej  wspólnoty nam znalazł. Wymienili nam klocki w takim tempie, że w góry i do bazy Jaworzyny dotarliśmy w komplecie ze wszystkimi bagażami jeszcze przed zmrokiem. Nie mówiąc już o tym, że cała profesjonalnie przeprowadzona operacja kosztowała nas 120 zł łącznie z częściami. Rankiem następnego dnia Bernard i Antonii ruszali na wędrówkę, a my dotrzymywaliśmy towarzystwa pani Ani i jej psince Toli. Poza zbieraniem jagódek i piciem kefirków, chodziliśmy też na spacerki w siedmioosobowym składzie. Jednego dnia wybrałam się sama z Cecylią na Babią Górę. Spełniło się moje marzenie, żeby jeszcze kiedyś na nią wejść. Z perspektywy Kwidzyna i siódemki dzieci to nie  było takie oczywiste.  A jednak udało się. Po tygodniu zostawiliśmy Stasia i Cecylię, a z trójką maluchów pojechaliśmy do Tarnowa, po nie wiem ilu już latach. Niektórzy twierdzą, że po ośmiu, ale mi się wydaje, że po pięciu. Może na blogu uda mi się to zweryfikować. No Ksawery był tam  z pewnością pierwszy raz. A wyjeżdżając kupiliśmy PSA! Wyrośniętego, bo już dziewięciomiesięcznego, szczeniaka wyżła weimarskiego.

Dziś minął tydzień odkąd mamy Kapsla. Nad naszym imieniem jeszcze pracujemy. Bernard wysunął mocną propozycję Florek. Przez ten czas sporo się wydarzyło. Zajechaliśmy do Wołomina, potem w końcu do własnego domu. Potem z kolei Babcia Wandzia przyjechała do nas, a zaraz po niej goście  z Krakowa. Wreszcie wróciły dzieci. Pies jest dość oszołomiony. My trochę tez :)

Tata N. wrócił dziś do pracy. W piątek już zapraszają mnie na pierwsze zebranie z rodzicami u Cecylii. Chyba jednak wolę wakacje…

PS: Jak pisali, że mój ogródek stanie się psią toaletą nie  było w tym krzty przesady…Moja trawka ;(

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

przeżyłam 9-te urodziny Cecylki

Radość z posiadania domu skłania mnie do szalonych  posunięć. Jednym z nich było chociażby zorganizowanie urodzin Cecylki i zaproszenie całej klasy- 17 osób, jej wychowawczyni i jeszcze czwórki dzieci.

W sumie przyszło 13 kolegów i koleżanek. Ciągle wisiała nad nami groźba burzy, którą straszyło radio już od wczoraj. Na szczęście udało nam się podać torta w ogrodzie.

Zaplanowałam zabawy w naszym salonie,w  którym specjalnie na tą okazję zaciemniłam okna, wstawiłam disco żarówkę. Antek przygotował specjalną playlistę dla imprezowiczów. Jednak dzieci bardzo szybko wylądowały w ogrodzie, wymyślone zabawy urodzinowe nie spotkały się z nadmiernym zainteresowaniem. No może tylko ze strony Józka, Ksawerego i Jeremiego. Na szczęście miałam plan B. Grę miejską.

Przygotowałam im wcześniej karty pracy. I zaraz po torcie puściłam na rozwiązanie zadań i szukanie informacji po uliczkach wokół domu. Po powrocie poszczególne drużyny  dostały nagrodę i loda, a potem była niespodzianka od Taty N. – pizza. Trochę nie wyrobiłam się czasowo. Nie doszłam do fotobudki…A rodzice już stali i się niecierpliwili, co tak długo. Ale myślę, że wszyscy zadowoleni. A najbardziej Cecylka. To było jej spełnienie marzeń. Impreza w gronie kolegów i koleżanek i masę prezentów. Ale co się nastresowąłam to moje…Jak zwykle niepotrzebnie

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Studiuję cechy wyżła weimarskiego.

No zalazł nam ten szarak za skórę. Choć będzie dla nas wyzwaniem. Mam nadzieję, że też zmobilizuje nas do spacerów.  Będzie towarzyszem do biegania. Na wszystkich stronach piszą, że trzeba go wyszkolić, żeby nam się razem dobrze żyło.

A no i chwalę się : http://www.tv-kwidzyn.pl/wiadomosci/1676,szkola-bliska-miejscu-pracy

Czekają nas przygotowania do wypadu w góry…

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

chyba naprawdę już wszyscy

śpią…Ksawery ze mną w łóżku, Tata N. z Józiem, a reszta w swoich łóżkach, jak mniemam :)

Soboty są jednymi z intensywniejszych dni w naszym domu, przynajmniej dla mnie. Trzeba sprzątnąć dom, tzn. zmobilizować dzieci do wykonania swoich obowiązków, sprzątnąć resztę. I uwierzcie mi wolę sama sprzątać niż ich gonić, ale mszę przyznać, że z soboty na sobotę jest lepiej. Muszę zrobić zakupy na rynku- 30 jajek plus ziemniaki i warzywa, i na niedzielę- jakieś mięcho na obiad. Cudownie jest, jeśli uda mi się zrobić jakieś ciasto. Plus standardowo śniadanie, obiad, kolacja. Najgorsze jest odpowiadanie na jedno pytanie, które zadaję mi każde dziecko: „Czy już mogę pograć?” Wprowadziliśmy zwyczaj grania w soboty po wykonaniu obowiązków, tylko niestety wszyscy chcą ostatnio grać na jednym komputerze, poza B., który ma swojego lapka, moim czarnym. Inne sprzęty się ladżą, tak oceniła to moja dziewięcioletnia córka. I ciągle są kłótnie, kto pierwszy będzie grał i ile, i że za długo. Jak już ktoś pogra, to jest marudny, bo jeszcze by chciał.Bo tamten grał więcej, albo mu przeszkadzał…Zmierzamy w kierunku tygodnia bez komputera chyba. Dzieci przypomną sobie, że istnieją na świecie rowery, rolki. Świat w ogóle istnieje. Niby nie jest tak tragicznie, ale wszystkie te fochy w przemnożeniu razy siedem czasem dają w kość….Na szczęście dzisiaj na 16 tą szliśmy na urodziny Siergiejka, więc w miłej atmosferze przetrwaliśmy do wieczora…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Już półmetek

pobytu u Dziadków w Wołominie za nami. Za mną dwa kryminały Bondy.

Dzisiaj byłam z młodszymi Cesarzykami na „Minionkach”. W Galerii Wołomin w kinie sieci Helios. Zawsze lubiłam nasze stare kino. Ale uległam dziś czarowi multipleksu i dzieci też. Cecylia solenizantka- szczęśliwa. Ja dziś w ramach urodzin popełniłam tort truskawkowy i kupiłam chrupki i popcorn na seans. Przy okazji zaliczyliśmy atrakcję wakacyjną. Bo trochę ich trzeba wymyślić, kiedy ciągle pada.

Bo pobyt u Babci i Dziadka z pewnością nudny nie jest. Na samym początku chłopcy byli na Sztuce Ulicy. Potem młodsi na basenie. Następnego dni pojechaliśmy na plażę w Zielonce, co prawda z przygodami, najpierw zawiesił mi się tył samochodu na krawężniku, potem nas zlało mazowieckie tsunami. Ale się działo. W piątek pojechaliśmy do Zamku Królewskiego i na starówkę. W sobotę Tata N. zabrał dzieci do warszawskiego zoo, macdonalda i na wypasiony plac zabaw przy placu Wilsona, swego czasu często przez nas odwiedzany. W niedzielę znowu Sztuka Ulicy dla starszych- teatr ANtagon, poniedziałek wołomiński plac zabaw i zakupy w galerii, a dziś tort i Minionki, starsi z Mary byli za to w EscapeRoomie.

Już trochę czuć, że turnus się kończy. Jutro środa, zaraz czwartek i piątek i zbieramy manatki. Ksawery dziś mi już marudził, że tęskni za tatą.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

ostatnie zajęcia

teatralne już za mną.

Naprawdę nieźle się bawiłam z przedszkolakami. Słodcy są.  Panie bardzo miłe. Zapraszają mnie po wakacjach, a ja muszę ogarnąć opiekę dla Józia i Ksawcia, jeśli mam kontynuować.

W czwartek robimy urodzinki. Pani dziś pytała dzieci, kto idzie do Cecylii. Trochę się ich uzbierało. Wymyśliłam, że zrobimy dyskotekę i grę miejską. Taką po naszej okolicy, akurat dla dziewięciolatków. Muszę karty do gry ładnie przygotować. Tort będzie truskawkowy. Chociaż trochę panikuję. Dom trzeba posprzątać. Przekąski ogarnąć.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj