smoczy wulkan

-Antek, chcesz ciasta?
-A jakie? Smoczy wulkan?
-Co? A, tak.
-TO chcę, tylko bez bzoskwiń.

Bernard uparł się, żeby zrobić ciasto, sam poszedł pozyczyć blachę i jajka od babci.
Galaretka stężała, jak już spali. Nawet za bardzo, więc takie kostropate kawałki galaretki wrzuciłam na biszkopt w serkiem i owocami(połowa ciasta, bez brzoskwiń).
I rano chłopcy zgodnie orzekli, że to jest „Smoczy wulkan”. I tak już zostało.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>