powrót do rzeczywistości

kwidzyńskiej nastąpił w nocy 15 sierpnia. Święto Matki Bożej Zielnej spędziliśmy w Wołominie i świętowaliśmy w rodzinnym gronie zbliżające się urodziny Bernarda i Stasia. Impreza przeciągnęła się do dzisiaj. Dziś mój najstarszy synek skończył 11 lat. Dokończyliśmy wczorajszego wspólnego torta. 

W sobotę cała nasza rodzina z Ciocią Gosią pływała po Jezioraku razem z naszymi przyjaciółmi.
Wczoraj udało nam się po obiedzie pojechać nad okoliczne jeziorko. Zauważyłam, że im wiecej mamy dzieci, tym mniej sprzętu ze sobą zabieramy. Tym razem nawet kółka nie wzięliśmy.
W planach dziś było jezioro, ale tym razem pogoda jakaś niewyraźna była.Więc Tata N. zamiast zabrać wszystkich do Wandowa poszedł ze Stasiem sprawdzić jak działa kwidzyński park linowy z powodzeniem.
Józek ciągnie na zyrtecu. Atopowego Zapalenia Skóry się nabawił w czasie naszych wojaży i wakacyjnych upałów. Mam nadzieję, że po zyrtecu mu się wyciszy, ja już od ponad dwóch tygodni na diecie bezmlecznej i efektów nie było widać. Przestałam mu dawać zupki. Poczekam aż mu znikną wszelkie podrażnienia i potem powoli zacznę wprowadzać pojedynczo pokarmy.
Książki kupione, plecaki szkolne skompletowane, piórniki też. Powoli kończą się te nasze cudowne wakacje i czas się wdrożyć w szkolno-przedszkolny rytm. Jeszcze Józkowi muszę przetasowania w szafce zrobić, bo niespodziewanie wyrósł z większości swoich ubranek. 
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>