Połowę mojej kuchni zajmuje

statek kosmiczny, który leci do Star Wars. Chłopcy biegają po pokładzie zbudowanym z jednego stołka i sześciu krzeseł. Ksawery założył hełm i zamienił się w strażaka.

Przed chwilą padał śnieg, ale już się roztopił. I dobrze, bo Józio na jego widok się zmartwił, że będzie jeszcze długo musiał czekać na swoje urodziny.

Z tłustego czwartku zostały tylko dwa pączki. U nas bardziej tłusta była w zasadzie środa. O siedemnastej przygotowałam ciasto. CHwilę musiało poczekać. Wszyscy po kolei okładali je wałkiem, żeby wtłoczyć jak najwięcej pęcherzyków powietrza. Później była kooperacja, Antek wałkował, ja kroiłam, Stasiu wywijał, ja smażyłam. CIasto na faworki zrobiłam z kilograma mąki- podwójna porcja. Wcinali na bieżąco, ale po kolacji były jeszcze trzy duże talerze. W czwartek rano na jednym talerzu zostały trzy faworki, z którymi Józek i Ksawery rozprawili się nawet nie wiem kiedy. Ambitnie chciałam zrobić jeszcze pączki albo przynajmniej donaty, ale w końcu kupiłam karton biedronkowych po 40 groszy. Z 24 zostały jeszcze 2 na dzisiaj.

I obejrzałam wczoraj „Pasażerów”. Bardzo mi się podobało. Może przewidywalne trochę, ale przyjemnie było popatrzeć na Jennifer Lawrence i Chrisa Pratta. Dla mnie to bardziej film o związku niż science fiction, bo tu byłoby się do czego przyczepić.

Dzieci właśnie oderwały nóżki od krzesełka mamut i używają ich jako tuby i śpiewają mi wymyślone piosenki, o treści : „Moja słonica jest fajna”- to o zabawce z McDonalda- postać Meeny z „Sing”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>