deszcz pada, a te siedzą

w namiocie i czytają książki.

Wczoraj uległam namowom. „Możemy rozbić namiot?”. Mieli nocować, ale zabrakło im odwagi.

Wczoraj jeszcze nie padało. A dziś rano usłyszałam pierwsze krople deszczu, ale nie chciało mi się wyskakiwać z łózka i piżamy. Wolałam zasłużone lenistwo. I teraz Cecylia z Józiem siedzą tam już dobrą godzinę.

Uszy przekłute. W środę pojechałam z Cecylią do SALONU kosmetycznego. Pani najpierw nałożyła żel znieczulający. Po kwadransie narysowała dwie kropki. Przygotował kolczyki z plastiku medycznego. Przygotowała plastikowe pistolety. I przekuła. Dwoje uszu naraz. Cecylii zrzedła mina. Pomimo znieczulenia zabolało. Ale już po godzinie nie pamiętała.

Chodzi teraz dumna. Nagle taka jakby starsza się zrobiła. Urodziny dopiero 4 lipca, ale zgodziłam się na przyspieszoną imprezę. Będzie domówka tuż przed końcem roku.  Trochę stresuje mnie wizja kilkunastu pełnych energii dzieciaków szalejących  w naszym ogrodzie, ale raz kozie śmierć. Jakoś przeżyjemy te dwie godziny. Studiuję propozycje zabaw urodzinowych. Baloniki już czekają. W planie dyskoteka z wykorzystaniem żarówki disco. A potem wyjazdka na ciastka do Wołominka. Na posterunku zostaje Tata N. i podlewa naszą trawę i inne rośliny.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>