Niebo płacze, bo wakacje się

skończyły! Mniej  więcej tak podsumował dzisiejszy widok za oknem i pogodę 1 września 2017 mój drugi syn :)

Ale zakończenie  lata mieliśmy cudowne. Przez trzy dni jeździliśmy na plażę w naszym ulubionym, bo najbliższym ;), Wandowie. Tym razem fakt, że to plaża niestrzeżona okazała się atutem, bo mogliśmy bez problemu wziąć ze sobą psa. Dopiero, jak go mamy, uświadomiłam sobie, dlaczego tam zawsze jest ktoś z psem. We wtorek było pochmurno i chłodnawo, ale uległam namową dzieci, choć kąpielówki wzięłam na wszelki wypadek. Nie wierzyłam, że wejdą do wody. Weszły. Nawet ja weszłam po kolana, bo woda była cieplutka.

Antek próbował uczyć psa pływać. Pies panikował. Za to ładnie przynosił piłeczkę z wody.

W środę i w czwartek było coraz cieplej. Wczoraj byliśmy ze trzy godziny. Tego mi brakowało przez te deszczowe wakacje. Leniwego byczenia się na plaży, widoku szczęśliwych dzieci wytarzanych w piasku i wychlapanych w jeziorze. Leniwe byczenie w moim przypadku było przez jakieś pół godziny w  sumie, bo poza tym trzeba było z Florkiem się bawić, z Florkiem aportować i Florka pilnować. Ale dobre i to. Kawę nad jeziorem wypiłam. Poza tym to też frajda, jak pies po tę zabawkę w najgorsze zarośla biegnie i dumnie przynosi. Ludzi też było mało, bo to już koniec wakacji. Takie uroki naszej prowincji. Parkuję przy samej plaży. Rozkładam się gdzie chcę. Pies nikomu nie przeszkadza. Żadnych opłat, żadnych płatnych atrakcji i kiosków wokół. Oddech przed poniedziałkiem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>