Wreszcie internet to publikuję 14 listopada…

Prawie jedna notka na miesiąc…mogło być gorzej.
Chwila oddechu w życiowym biegu. Dziś wykąpaliśmy psa. W naszej wannie. Wczoraj oglądałam filmiku na YT żeby wiedzieć z czym to się je. Spodziewałam się najgorszego. Nie było tak źle. Pies przez całą kąpiel się nie otrzepywał, ta wizja mnie przerażała- ja i cała łazienka, wszystkie kosmetyki ociekające, bo pies się otrzepuje. Tylko raz próbował wyjść z wanny i choć nie machał ogonem, to sprawiał wrażenie zadowolonego.
Strzepał się na korytarzu, po wyjściu z łazienki, tuż przy suszarce z praniem, które wystawiłam z łazienki.
Aktualnie chory Bernard w domu. Od zeszłej środy był Jeremi skarżący się na gardło, głowę i dreszcze.
Tata N. miał dziś wolne i robił coś za pomocą pianki, ja przerabiałam ser od Pana z Mlekiem. Pan  z Mlekiem przynosi nam czasem ser, kiedy mu już się w zamrażalce nie mieści. Ser bywa różny, do chleba taki średni, ale jak i tak go od Pana z Mlekiem dostaję, to przerabiam- dziś na leniwe i ruskie. Jeszcze mi trochę zostało, może pokuszę się o sernik, choć już dawno z prawdziwego sera nie robiłam, tylko z wiaderkowego.
Dziś już wszyscy  są po występach 11 listopadowych. Ja miałam w przedszkolu w piątek pierwszy występ z „moimi aktorami”. Bardzo fajnie wyszło, dzieciaki pokazały klasę. Zatańczyły, zaśpiewały. Bardzo miło.
Z aktualności: szkolę się na panią przedszkolankę w Gdyni. Z psiego szkolenia zostały nam 3 spotkania. Bernard miał w piątek chrzest- nie  trafił do Hadesu. Chodzą razem ze Stasiem na jujitsu, a Antek wytrwale na zapasy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>